Zanim pojawię się na świecie…

Logiczną rzeczą jest, że dziecko, które jest już na świecie, rozwija się i poddawane jest stymulacji przez otaczający go świat. Nabywa nowych umiejętności, które stanowią podwalinę do osiągania kolejnych sukcesów rozwojowych. Pytanie brzmi, czy rozwój płodowy determinuje rozwój psychiczny? Czysta i naturalnie kobieca ciekawość przymusiła mnie, by wgłębić się nieco w ten temat.

Powróćmy na chwilę do traumatycznych wspomnień z czasów szkolnych-biologii a dokładniej genetyki. Człowiek otrzymuje pakiet genów prosto od rodziców. Technicznie jest to dosyć skomplikowany proces, którego szczegóły pozostawię genetykom i biologom, ale postaram się to ująć w miarę prostych ramach. W momencie zbliżenia (jak to uwielbiają określać ginekolodzy… brrr), a dokładniej w momencie połączenia się plemnika z komórką jajową, następuje proces bardzo dynamicznego podziału komórki. Na tym etapie dzieje się tak dużo, że musiałabym poświęcić jeden albo nawet więcej oddzielnych wpisów by to opisać, ale tego nie zrobię, bo genetyka to inna para kaloszy i mi wystarczy dokładnie taka wiedza, jaką posiadam. W każdym razie, w trakcie spotkania komórki jajowej z plemnikiem powstaje zygota. Pakiet 23 chromosomów dostajemy od mamusi i 23 chromosomów otrzymujemy od tatusia, co by nie było, mamy równouprawnienie i każdy daje tyle samo. W wyniku dalszych, wcześniej wspomnianych, licznych podziałów komórkowych powstaje zarodek. TA-DAM! I wbrew pozorom nie dzieje się to wcale tak wolno, jakby mogło się wydawać, otóż w dobie dzisiejszych badań wiemy, że już w 13 dniu ciąży widoczne są zawiązki układu nerwowego, a w 20 dniu powstają zawiązki mózgu i rdzenia kręgowego. Już w 7 tygodniu ciąży, konfiguracja mózgu dziecka podobna jest do mózgu dorosłego człowieka.

Ok, to czy można mówić o rozwoju psychicznym w życiu prenatalnym? Oczywiście! Nie tylko geny decydują o tym, jakie dziecko się urodzi. W końcu jest ono poddawane przez 9 miesięcy różnym stymulacjom, które w jakiś sposób wpływają na całokształt. Maluszek w brzuchu mamy praktycznie od pierwszych dni daje o sobie znać. Wszystkie objawy ciąży jak nudności, bóle piersi, bóle kręgosłupa, wyczulony zapach itd, są znakiem, że tam gdzieś, wewnątrz, tworzy się człowiek, który chce zostać zauważony.

Liczne badania prenatalne pozwalają na wyciąganie różnego rodzaju wniosków, dotyczących tego jak dziecko odbiera świat zewnętrzny, będąc jeszcze w brzuchu mamy. Chociażby rozwój słuchu, który w życiu prenatalnym jest najlepiej rozwiniętym zmysłem, daje rozmaite możliwości badań. Dowiedziono, że kobiety noszą w brzuchach małych muzykantów. Mali Melomani uwielbiają Mozarta i przy nim się uspakajają, z kolei Beethoven jest raczej negatywnie odbierany i wywołuje u dzieciaków poruszenie i niepokój.
Dzieci pod wpływem puszczanej muzyki potrafią również tańczyć w brzuchu mamy. Szczególnie wyczulone są na rytm bębnów, stąd czasami ciężko wytrzymać kobiecie w ciąży na głośnym koncercie rockowym czy jazzowym, ponieważ mini Tancerz lub Tancereczka urządzają sobie swoiste You Can Dance w łonie mamy.
Badania dowiodły również, że czytanie dziecku bajek, przed jego narodzinami, ma bardzo stymulujący wpływ na jego rozwój. Dziecko w ten sposób zapamiętuje głos mamy oraz rytm jej mowy. W eksperymencie A.J. De Casper i W.P. Fifer dowiedziono, że maluszki po urodzeniu, wolą słuchać głosu mamy niż obcego głosu puszczanego im z taśmy. Może to mieć związek również z późniejszą silną identyfikacją mamy ze swoją osobą i trudnością odseparowania.
Wielu rodziców, po urodzeniu dziecka, przestawia się na tzw. tryb cichy- przy dziecku nie można głośno mówić, nie można włączać sprzętów buczących i generalnie najlepiej nawet cicho oddychać, bo w ich uznaniu dziecko będzie zestresowane. Prawda jest taka, że Maluch w brzuchu, poddawany był całej kakofonii dźwięków, od lekko przytłumionych głosów z zewnątrz, po niesamowicie głośne odgłosy z wewnątrz- bicie serca mamy, trawienie, ruchy jelit. Sam głos mamy jest przez dziecko doskonale słyszalny i zapamiętywany. Dlatego, gdy po narodzinach zmienimy dziecku świat z głośnego na totalnie cichy, Maluch będzie musiał od nowa przyzwyczajać się do tego, jakże dziwnego stanu. W końcu u Mamy w brzuchu też spał, ale nikt z tego powodu, na całe szczęście, nie wyłączał Mamie serduszka, żeby było ciszej.

Niezaprzeczalny wpływ na rozwój prenatalny mają same Mamy. Ich stany emocjonalne, bez wątpienia mają niemały wpływ na Maluszka. O ile hormony stresu w małych ilościach przenikające przez łożysko, mają nawet pozytywny wpływ na dzieciaczka, o tyle permanentny stres może powodować kłopoty w rozwoju dziecka. Dzieci bardzo łatwo utożsamiają się ze stanem emocjonalnym mamy. Przeprowadzono badanie, w którym proszono przyszłe mamy, by przez kilka tygodni, w momencie odprężenia słuchały muzyki Debussy’ego. Po narodzinach, kiedy puszczano dzieciom muzykę Debussy’ego, reagowały one spokojem a w momencie rozdrażnienia, działała ona rozładowująco. Kilka tego typu badań pozwoliło stworzyć muzykoterapię płodową, która działa na potrzeby psychoprofilaktyki.

Nie tylko stany emocjonalne, ale również dieta ma niebagatelny wpływ na rozwijającego się Malucha. Sprawa ma się tak- mama zjada, lub pije cokolwiek, pokarm przechodzi standardową drogę przez układ pokarmowy i trafia do dziecka. Nie tylko pępowina, ale również to, co zje mama w jakimś stopniu złoży się na skład wód płodowych. Maluszki, co udowodniono, łykają wody płodowe w trakcie życia płodowego. Przeprowadzono eksperyment, w którym do wód płodowych dodawany był roztwór sacharyny, kiedy dzieci łykały o wiele większą ilość, niż kiedy dodawano gorzki roztwór (np. olej jodynowy). W związku z tym, picie alkoholu w ciąży jest, co najmniej pomysłem bezdennie głupim. Dziecko w takim przypadku, nie dość, że dostaje bezpośrednio do krwioobiegu dawkę alkoholu to jeszcze nałyka się wód płodowych, w których przez łożysko alkohol tez już się znalazł. Niestety coraz częściej słyszy się o przypadkach pijanych noworodków, co jest efektem całkowitego braku wyobraźni przyszłych mam.

Na dzisiaj to wszystko, jeżeli chodzi o psychiczny rozwój prenatalny. Zapewne niedługo napiszę jeszcze jedną notkę na ten temat, jak tylko usystematyzuję resztę mojej wiedzy. Okazuje się, że dzieci w brzuszku mają bardzo, ale to bardzo bogate życie wewnętrzne, dlatego warto pochylić się również chwilę i nad tym tematem. Mam szczerą nadzieję, że ten wpis nie okaże się być chaotycznym zlepkiem, niepowiązanych ze sobą faktów psychologiczno-medycznym, a niosącą jakąś wartość merytoryczną notką. Cóż, ciężko przy takim ogromie wiedzy, streścić się w kilku zdaniach. Do tematu, z pewnością jeszcze wrócę.

Reklamy

One thought on “Zanim pojawię się na świecie…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s