Wracam z nowinkami… właściwie NOWINĄ!!!

Dobrze. Przyznaję się… Potraktowałam bloga bardzo po macoszemu. Odsunęłam go na chwilę (długą chwilę), co nie znaczy, że o nim zapomniałam.
Tak naprawdę doczytuję książki i publikacje, które pomogą mi poczynić notkę merytorycznie wartościową. Już teraz uroczyście oświadczam, że kolejna notka będzie dotyczyła okresu niemowlęcego…
W moim przypadku jest to temat trochę na czasie.
Dlaczego? Otóż…
Tak.
Tak.
Tak!!!!!
Będę mamą! I nie, nie jest to stwierdzenie bliżej nieokreślonego czasowo stanu rzeczy, a realna, potwierdzona medycznie informacja!
Małego Przybysza spodziewamy się poznać na początku lipca. Z prostych wyliczeń matematycznych można stwierdzić, że o ciąży wiemy już od jakiegoś czasu. I tak w rzeczy samej jest. O ciąży wiemy właściwie od bardzo dawna. Ja żyłam z tą świadomością już od 5 tygodnia ciąży. Mój mąż dowiedział się parę dni po mnie. Tak się akurat złożyło, że o obecności Malucha dowiedziałam się w okolicach jego urodzin.
Tych kilka dni, kiedy byłam jedyną osobą, która wiedziała o rozwijającym się w moim ciele Brzdącu, było istnym horrorem! Jestem raczej tym typem istotek, które lubią dzielić się dobrymi nowinami, szczególnie z najbliższymi i to jak najszybciej. Ale postanowienie to postanowienie. Twardo milczałam. I było warto! Urodzinowa niespodzianka dla mojego Męża (której był i jest zresztą współautorem) była chyba najbardziej zapamiętanym prezentem w jego życiu :).
Teraz intensywnie przygotowujemy się na przywitanie naszego synka na świecie (jeszcze do niedawna byliśmy niemal pewni, że będzie to córeczka, ale nasz mały żartowniś postanowił zrobić nam niespodziankę i w ostatnim badaniu, ewidentnie pokazał, że dziewczynki to z niego nie będzie :)).
Planowanie każdego kolejnego elementu związanego z pojawieniem się Bobasa jest szalenie radosną i budującą czynnością. Nigdy nie spodziewałabym się, że przeglądanie stron z akcesoriami dziecięcymi będzie pochłaniało mnie na długie godziny. Nigdy też nie pomyślałabym, że cotygodniowe czytanie o rozwoju dzieciaczka w brzuszku będzie tak cudownym doświadczeniem. Czekanie na małego Przybysza uważam za jeden z piękniejszych okresów w moim życiu.
Co by nie kończyć tak szybko notki, postanowiłam podzielić się najbardziej zauważalnymi objawami mojej ciąży. Myślę, że nasz Maluszek postanowił dać mi taryfę ulgową, bo wie, że już sam fakt jego pojawienia się stanowi dla nas powód do niepohamowanej euforii. Także u mnie wygląda to mniej więcej tak:
1. Senność- tak. Śpię… Dużo śpię. Właściwie, jak nie pracuję, nie jem, nie spędzam czasu z Mężem poza domem to śpię. Nie ma dla mnie powierzchni niemożliwej do odbycia choćby godzinnej drzemki. Śpię na łóżku, w samochodzie, na wersalce, w fotelu, na siedząco, na leżąco, czasem prawie na stojąco. Jest to jedyny objaw, który utrzymuje się od początku ciąży i trwa do dnia dzisiejszego. I póki co nie zapowiada się by ten stan rzeczy miał się zmienić. Chociaż walczę z tym :). Póki co tę nierówną walkę przegrywam, ale walczę :).
2. Ból piersi- był to absolutnie najpierwiejszy objaw ciąży, który mylnie zinterpretowałam jako objaw zbliżającego się okresu. Ból należał (na szczęście już w czasie przeszłym) do najbardziej nieprzyjemnych objawów ciąży jakie spotkały mnie do tej pory. Czasami nawet przewracanie się w łóżku było bardzo bolesnym przeżyciem. Stan ten trwał mniej więcej do połowy pierwszego trymestru i, ku mojej uciesze, odszedł w zapomnienie.
3. Solenie- zawsze lubiłam słone przekąski, ale w pierwszych tygodniach ciąży, sól stała się moją absolutnie ulubioną przyprawą. Soliłam wszystko, co solić się dało. Najsmaczniejszym daniem okazywała się być zwykła bułka z masłem i solą. I niczego mi więcej do szczęścia nie było trzeba. Teraz lekko przystopowałam z solą, ale nadal słone (czyt. niezdrowe) przekąski cieszą się u mnie dużą aprobatą (a moje uda błagają o litość).
4. Poranne mdłości- no dobra, nie poranne a raczej wieczorne i nie mdłości a raczej dyskomfort przełykowy. Tak bym to określiła. Na szczęście ten objaw przeszedł bez większego echa. Właściwie, prawie w ogóle tego objawu nie było. Pojawiły się sporadyczne przypadki średniego dyskomfortu, który mógł być równie dobrze efektem wypicia lub zjedzenia czegoś, co nie bardzo mi odpowiadało.
5. Wzruszanie się- oooj tak. Podejrzanym wydawał mi się fakt, że wzruszam się do łez na reklamie popularnego serwisu aukcyjnego. Po paru tygodniach beczałam na drugiej reklamie tego samego serwisu. Jednak absolutne epicentrum cyklonu nieopanowanych łez nastąpiło na świątecznej reklamie napoju polskiej firmy. W przypadku tego spotu płakałam nawet jak opowiadałam innym jego treść. Płacz na blokach reklamowych wywoływał w moim mężu spory niepokój, ale w sumie, nie ma co się dziwić.
To taka moja złota piątka najbardziej zauważalnych objawów. Oczywiście z tygodnia na tydzień pojawiają się nowe przejawy rozwijającego się we mnie Maluszka, ale te utrzymywały (lub utrzymują) się zdecydowanie najdłużej i były (są) najbardziej zauważalne.
I tym sposobem dobrnęliśmy do końca notki. Dziękuję serdecznie za uwagę. W przyszłym tygodniu powracam z regularną notką o rozwoju psychicznym.

DSC_0817

Reklamy

2 thoughts on “Wracam z nowinkami… właściwie NOWINĄ!!!

  1. Gratulacje! Wpadlam tu przez Twojego męża:). Jako przyszla mama (do terminu zostalo tylko 8 dni!!) jestem bardzo ciekawa każdego noweo spojrzenia na TE sprawy:) Tak jak Ty, mam kochanego aniołka, który jest dla mnie niesamowicie życzliwy całą ciążę, bez wątpienia jest to mój najpiękniejszy okres w życiu! Najgorsze jest tylko to czekanie pod sam koniec:)
    Nie przejmuj sie sennoscia- też przez to przechodziłam. Wypoczywaj ile możesz, bo możliwe, że później dostaniesz tyle energii, że nikt za Tobą nie nadąży:)
    Przesylam buziaki i życzę dużo zdrowia- podwójnie!

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s