Człowiek się starzeje

Czlowiek sie starzeje i to fakt niezaprzeczalny. Fakt z dziedziny faktow encyklopedycznych, a nie takich z serii codziennych rewelacji telewizyjnych.

Człowiek się starzeje, a takim punktem granicznym jego egzystencjalnej emerytury jest banalna parasolka.

No bo, kiedyś to sie wychodziło na miasto, na pełnym spontanie. W sensie po odpowiednio długich sesjach przy lustrze z lokówką, zalotką i cekiniastym ultrasexownym kawałkiem materiału, mającym imitować coś na wzór bluzki, w ręku. Teraz, jak tylko pojawia się jakaś nanoszansa opieki nad dzieckiem, człowiek narzuca na siebie sprany tshirt i rozciągnięte spodnie, nad wyraz nazwane jeansami i mknie z prędkością pendolino, na ślepo, tam gdzie kiedyś ciągnęlo go, jak ćmę do jarzeniówki.

A tam okazuje się, że niby to samo, tylko ludzie powichrowani, rozmawiają o jakichś ursusach, usosach czy innych ultramarynach, używając kodów językowych, z których rozszyfrowaniem, bez wątpienia, miałyby problem nawet tajne służby Stanów Zjednoczonych Ameryki.

Niby to samo, a jednak, człowiek przyzwyczajony do stałego obrotu na koncie, dziwi się, że za drinka nie może zapłacić kartą, tylko musi sięgnąć, jak jakiś, nieprzymierzając, dzikus, po gotówkę! WTF?!

Niby fajnie, a jednak wybór knajpy to nie jest wybór miedzy namiastką piwa za 6 czy 8 zł, tylko wybór miedzy knajpą, która serwuje Caipiroscę truskawkową a knajpą, która serwuje shoty z wegańską śmietaną.

I, o zgrozo, człowiek w połowie swojego libacyjnego spaceru po starówce, odkrywa, za sprawą nagłej zmiany frontu atmosferycznego, że w torebce podręcznej, oprócz całej sieci trakcyjnej dziecka zakochanego w pociągach, chusteczek nawilżanych do wrażliwej pupy, symfonii kart lojalnościowych do sal zabaw oraz próbek emolientów , znajduje, jak ten emeryt i rencista, parasol.

Parasol kurła!

Nie dębowe mocne, czy harnasia na czarną godzinę, a parasol. Jeszcze oklejony logotypem miasta, w którym się pracuje, coby absolutnie zapomnieć o niegdysiejszej anonimowości.

Kiedyś to ja parasol widziałam tylko na zdjęciach, i to w magazynach, schludnie ułożonych na szklanym stoliczku u fryzjera, a teraz noszę w torbie… tak na wszelki wypadek.

Mój Boże!

Ja się pytam kiedy?!

Kiedy ja bezszelestnie przeszłam na tę stronę mocy?!

No kiedy?

Pora zakupić ciepłe kapcie, bujany fotel i kota.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s