Oaza spokoju

2-latki są, w istoście, czarującymi stworzeniami. W jednej chwili potrafią zmienić się z pałającej nienawiścią do wszystkiego i wszystkich (zaś w szczególności do Ciebie) bestii, w okaz tak wielkiej słodyczy, że diabetolodzy ich nienawidzą (#promo #dajpieniążka).

Co więcej, sprawiają, że i Tobie ambiwalencja uczuć nie jest obca. W ciągu dnia, z zadziwiającą łatwością, przechodzisz od nieposkromionej miłości, przez zakochanie, zdziwienie, poirytowanie, złość, wściekłość aż do zamknięcia się dla bezpieczeństwa w kiblu, coby Tobie lub postronnym krzywda się nie stała.

Tak też było ostatnio, kiedy pokłady mojej cierpliwości skurczyły się do rozmiarów wiarygodności obietnic wyborczych (#politykapolityka) i po prostu musiałam odizolować się od miniczłowieka, bo byłam gotowa wystawić go w trybie pilnym, na aukcji aliexpress (#zadopłatą). Niestety miejsce mojego hipotetycznego świętego spokoju było okupowane właśnie przez (#oironio) obiekt mojego niepokoju.

Miniczłowiek, od jakiegoś czasu, hobbystycznie utrudnia możliwie każdą czynność z nim związaną. Dzień zaczynamy od świeżakowego teatrzyku, gdzie matka schowana za armią pluszaków kibicuje dziecku, by to raczyło łaskawie otworzyć oczy. Kiedy już mamy za sobą krzyki, kwiki i teatralne rzucanie się po podłodze, przychodzi czas na mycie zębów, podczas którego wyrywamy sobie nawzajem tubkę pasty o smaku truskawkowym, by zaraz po wyszorowaniu minikiełków, matka mogła ubrać się od nowa oraz oczyścić pomieszczenie ze słodkiej mazi. Dzień jest na starcie, a my już wściekle dyszymy i powarkujemy na siebie w rodzicielskiej aurze wzajemnego obwiniania się o to, kto jest za to wszystko odpowiedzialny. I przychodzi czas ubierania.

Słodki Boże.

Jak bardzo musimy uchodzić wśród sąsiadow za kwintesencję patologii? Ileż krzyków, łez, wściekłego tupania, agresywnych reakcji na matkę widziały nasze 52 metry kwadratowe (#plusbalkon), to wiemy tylko my, miniczłowiek i zaciekawione oczy sasiadów z bloku naprzeciwko.

W każdym razie, kiedy po samodzielnym (!) nałożeniu na siebie okrywy ubraniowej, dziecko, ku rozpaczy zdesperowanych rodziców w półbiegu do pracy, oznajmia, że „mamo, siusiu kupa”, my miękniemy jak ten papier, na którym (według reklamy) Mozart przepadał pisywać swoje sonaty.

Wtedy następuje ciąg powtarzalnych sekwencji słownych: „niebieski nocnik… nie, nie chcę… zielony… ja siam… siaam!! ja SIAAAAAAM!!!!!!!… mama ić stomt!! No ić stomt!!!” w tym momencie można śmiało zasiąśc w fotelu i na spokojnie pyknąć sobie sienkiewiczowską trylogię, bo miniczłowiek zamierza siedzieć na nocniku jeszcze przez kwartał. Jedyne co działa na serce Szarątka, jest zasugerowanie, że mama też by chciała skorzystać z toalety. Wtedy szczenię uśmiecha się szeroko i władczym gestem wskazuje na muszlę klozetową i łaskawością obdarza poddanych „mamo, plosię tolita”. I ja rozumiejąc tę skomplikowaną procedurę siadam na rzeczonej tolicie, co daje impuls dla miniczłowieka do podciągnięcia gaci i wyjścia z łazienki, trzaskając przy tym drzwiami coby dobitnie zaakcentować fakt, że dba o intymność swoich niewolników. Ten moment sam na sam ze sobą jest bardzo cenny i każda sekunda jest absolutną celebracją. Do momentu, aż usłyszę za drzwiami szuranie przesuwanego mebelka. Po lekkości szuru oraz prędkości ruchu przesuwnego, mogę wywnioskować iż dziecko właśnie ciągnie za sobą drabinkę z kuchni. Moje podejrzenia szybko znajdują potwierdzenie w rzeczywistości, kiedy w łazience gaśnie światło. Odczekuję chwilę, po czym pytam szefa, czy mógłby jednak zapalić mi światło. I oto stała się jasność.

– tak lepiej? – słyszę przytłumiony głos zza drzwi.

– tak Kotku, tak lepiej – odpowiadam.

Światło gaśnie.

Głos zza drzwi znów się odzywa:

– a teraz lepiej leci?

#troska #poziom500 #taklepiejleci #truestory

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s