Radosne oczekiwanie

Jakbym miała powiedzieć, jaka apka na telefon przydałaby mi się w tym momencie najbardziej, powiedziałabym że jest to coś w formie grania na czekanie z zapętlonym nagraniem głosu Tomasza Knapika mówiącego „jeszcze nie urodziłam, nadal pozostaję w dwupaku”.

Myślę, że wtedy uniknęłabym zdecydowanej większości połączeń przychodzących, mogąc się tym samym skupić na rzeczach naprawdę istotnych, jak walenie rekordów w Candy Crush Saga.

Nie no żart.

Tak serio, to jestem obecnie jednym wielkim oczekiwaniem na znaki z kosmosu dotyczące zbliżającego się porodu, bo na własny organizm nie mam co liczyć, gdyż on wysyła mi jedynie sygnały o 2 kroplach moczu zalegających w pęcherzu, których to natychmiast trzeba się pozbyć #cokwadrans oraz o zwiększonym popycie na jakąkolwiek formę węglowodanów #cokwadrans.

Także czekamy.

A w tym oczekiwaniu zmieniam się w kłębek neurotycznych reakcji.

Każdy przewrót w jelitach traktuję jako oznakę zbliżającego się porodu, każdą ciążową zachciankę też. Obcy pasażer, bezczelnie zasłaniający mi widok na stopy, zadomowił się jednak na dobre i, póki co, nie daje znaków jakoby wybierał się w najbliższym czasie gdziekolwiek.

Swoją drogą stan ciążowy jest absolutnie magicznym okresem w życiu kobiety. Już nigdy kobieta nie przejdzie takiej ambiwalencji emocjonalnej, jakiej doświadczy podczas szalejącej burzy hormonów w jej organizmie. W jednej chwili czujesz się ultrakobiecą samicą sukcesu, noszącą w swym łonie absolutne doskonały byt, ktory dojrzewa, radośnie wciska Ci stopy gdzieś między żebro a przełyk, wywołując tym samym turbozgagi (jakich nigdy wcześniej i w żadnym innym stanie nie będzie Ci dane uświadczyć). A już za chwilę masz ochotę sturlać się ruchem prostoliniowym jednostajnie przyspieszonym z najbliższego pagórka pokrzykując „wyjdź, no wyjdź już, WYYYYYYYYYYYYŁAAAAAAAAAAŹ!!!!”.

#cudownyczas

Stajesz się też chodzącą encyklopedią ginekologiczno-położniczą, zwłaszcza w zakresie naturalnych metod wywoływania porodu. Ty już wiesz, że liść maliny, tuptanie po schodach, skoki na piłce, masowanie okolic ścięgna Achillesa i spacery nie dadzą Ci absolutnie nic… ale i tak z uporem maniaka powtarzasz każdą z tych czynności #allday #allnight.

Masz jakiekolwiek pytania? Wal do Szarasi!

Wpis tylko po to by się usprawiedliwić, że śmiałam jeszcze nie wydać na świat kolejnego genialnego miniczłowieka.

#soon

#beprepared